Wegański piernik pomidorowy fit - przepis bez banana i cukru

PIERNIK pomidorowy fit bez blendowania, wegański

Tenże wegański piernik powstał na bazie pysznego i bardzo prostego ciasta pomidorowego, ale jest od niego jeszcze bardziej pomidorowy, chociaż oczywiście żaden z tych wypieków nie smakuje ani nie pachnie pomidorami. W internecie krąży mnóstwo przepisów na pomidorowe pierniki, ale mój jest chyba najzdrowszy: bez jajek i oleju, bez cukru oraz białej mąki. Poza tym jest to wersja bez banana. Przełożony powidłami skusi każdego przy świątecznym stole.

 

Wegański piernik pomidorowy fit – SKŁADNIKI

  • 300 g przecieru pomidorowego / passaty
  • 110 g mleka (napoju) owsianego lub wody
  • skórka otarta z 1 małej pomarańczy (niekoniecznie)
  • 280 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 150 g ksylitolu lub ewentualnie cukru
  • 1 hojna łyżka kakao lub karobu
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

DO PRZEŁOŻENIA

 

Wegański piernik pomidorowy fit – WYKONANIE

  1. Piekarnik rozgrzewamy do 180°C.
  2. W dużej misce mieszamy dokładnie suche składniki: mąkę, ksylitol, kakao, przyprawę do piernika oraz sodę.
  3. Skórkę pomarańczową blendujemy z mlekiem lub wodą.
  4. Do suchych składników dodajemy mokre i wszystko łączymy.
  5. Masę przekładamy do keksówki o wymiarach 25 x 11 cm wyłożonej papierem do pieczenia (lub silikonowej) i pieczemy przez ok. 45 minut lub do suchego patyczka.

Kiedy piernik całkowicie wystygnie, przekładamy go powidłami.

Bon appétit !

 

Podsumowanie
recipe image
Przepis
Piernik pomidorowy fit bez blendowania, wegański
Autor
Opublikowano
Całkowity czas
Ocena
41star1star1star1stargray Based on 5 Review(s)

13 myśli na temat “PIERNIK pomidorowy fit bez blendowania, wegański

  1. Cudowny przepis, banalnie prosty (takie lubię) i zdrowy 🙂 Zamierzam zrobić i już się nie mogę doczekać jak będzie smakował. Zrobię też z Twojego przepisu sojonez. Jestem zachwycona Twoim blogiem, trafiłam przez przypadek szukając wegańskiej i odchudzonej wersji majonezu i na pewno zostanę na dłużej. Dziękuję, że jesteś 🙂

      1. Niestety nie zrobiłam jak wcześniej zamierzałam ani sojonezu ani piernika, bo położyła mnie do łóżka grypa żołądkowa, ale jak tylko zrobię to dam znać jak wyszły 🙂

    1. Mąka bezglutenowa może się w tym przepisie nie sprawdzić. Trzeba by było raczej opracować nową recepturę…

  2. Uprzejmie donoszę, że zrobiłam sojonez, który wylądował w sałatce jarzynowej. Hitem jest to, że robisz sałatkę jarzynową z identycznych produktów jak ja!!! To jest prawdziwy szok, bo większość ludzi dodaje do sałatki jarzynowej ogórki kiszone, a my obie dajemy konserwowe 🙂 Sojonez wyszedł pyszny, pomimo, że nie dostałam tofu silken, tylko zwykły. No może troszkę wyczuwalny był posmak tofu, ale mnie to zupełnie nie przeszkadzało. Dzisiaj dostałam tofu silken, więc następnym razem ciekawa jestem czy będzie różnica w smaku. Tak czy owak przepis genialny!!!
    Kochana…. czytam Twojego bloga i naprawdę jestem nim zafascynowana, samym blogiem, przepisami i Twoją wiedzą, chociaż nie ukrywam, że totalnie przewróciłaś mój świat jeśli o oleje roślinne chodzi…Mój ukochany olej lniany niezdrowy…olej rydzowy, który dotąd myślałam, że ma silne działanie przeciwmiażdżycowe, obniża cholesterol i zmniejsza ryzyko udaru czy zawału z pewnością też, nie wspominając już o oliwie z oliwek….To przecież masło jest beeeeee, a nie oleje tłoczone na zimno…. Mam mętlik w głowie, przyznaje, ale to nie zmienia faktu, że bardzo chciałabym się pozbyć nadprogramowych kilogramów stosując się do Twoich zaleceń 🙂
    Czytając Twoje genialne przepisy od razu wychwyciłam, że w przypadku przepisów z ziemniakami często nazywasz ich pieszczotliwie pyrami 🙂 W związku z tym mam nieśmiałe pytanie, czy Ty organizujesz może jakieś warsztaty kulinarne, pogaduchy o zdrowym odżywianiu, czy inne zdrowe spotkania w Poznaniu? Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Ogólnie bardzo ciekawa sprawa z tymi olejami. 🙂 Wiele osób już wie, że mięso czy nabiał są niezdrowe, ale w Polsce o olejach prawie nikt nie mówi źle – ta wiedza jeszcze nie dotarła do naszego kraju. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam, że oleje są bardzo niezdrowe, to pomyślałam, że to jakieś bzdury! 😀 Serio byłam w szoku. Ale z czasem, jak oglądałam kolejne wykłady największych autorytetów w dziedzinie odżywiania i czytałam ich książki, tylko utwierdzałam się w przekonaniu, że oleje to rzeczywiście bardzo szkodliwe produkty wysokoprzetworzone. Polecam Ci przeczytać np. „Chroń i lecz swoje serce” doktora Esselstyna – genialna książka i całkiem krótka, bo ma tylko 100 stron teorii oraz trochę naprawdę fajnych przepisów. Dużo jest w niej o tłuszczach, zwłaszcza o olejach, ale też o orzechach, nasionach czy awokado.

      Faktycznie, mieszkam w Poznaniu, ale akurat warsztatów i innych spotkań nie organizuję, chociaż bardzo mi miło, że o tym pomyślałaś. 😀

      1. Dziękuję Tobie bardzo za odpowiedź. Książkę przez Ciebie polecaną zamówiłam i jak tylko dostanę ją do rąk to od razu przeczytam. W pełni się z Tobą zgadzam, że wielu ludzi nie trzeba w ogóle przekonywać, że mięso i nabiał są niezdrowe, co do jajek i miodu wciąż krążą sprzeczne informacje, natomiast o szkodliwości olejów roślinnych raczej cisza…Bardzo mi imponujesz swoją wiedzą i tym, że każdy swój wpis opierasz na wiarygodnych źródłach, tym bardziej tak bardzo jestem głodna wiedzy doktora Esselstyna 🙂
        Nie ukrywam, że troszkę się zawiodłam, że nie organizujesz żadnych warsztatów kulinarnych, naprawdę wielka szkoda, może warto nad tym pomyśleć 🙂
        Twoje przepisy są naprawdę genialne, zdrowe, a przede wszystkim bardzo proste.
        Wczoraj robiłam chili con carne fit (pycha!!!) i ugotowałam soczewicę czerwoną na sypko z Twojego przepisu oczywiście . W swoim życiu przerobiłam już chyba tonę soczewicy (uwielbiam!!!), ale jeszcze nigdy nie wyszła mi taka sypka jak wczoraj, tym bardziej Ci dziękuję i tym bardziej uważam, że powinnaś się z taką wiedzą dzielić czynnie 🙂 Pozdrawiam serdecznie, oczywiście z Poznania 🙂

  3. Ten piernik jest GE-NIAL-NY!!! Nie dość, że banalny w wykonaniu, to lekki i zdrowy. A na dodatek uzależniający – nie da się poprzestać na jednym kawałku 🙂 Przepyszny!!! Mięciuteńki, lekko ciągnący, poezja smaku!
    Najbardziej żałuję, że na przepis trafiłam już po świętach, ale na następne będzie jak znalazł 🙂
    Ze swej strony polecam zastosowanie jako płynu soku pomarańczowego – skoro już użyjemy skórki, warto wykorzystać od razu miąższ 🙂 Dzięki temu piernik będzie jeszcze bardziej aromatyczny. Kiedy nie miałam pomarańczy, dodałam zblendowane mandarynki -też wyszło pysznie:)
    Dziękuję za przepis i pozdrawiam:) Wspaniały blog!

    1. Dzięki! Muszę kiedyś wypróbować tę wersję z sokiem pomarańczowym, chociaż zastanawiam się, czy piernik nie będzie wtedy już zbyt kwaśny, bo passata też jest kwaskowata. Ale jeśli Tobie wyszło, to pewnie będzie ok. Na pewno spróbuję. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz