Zupa porowa z ziemniakami i grzankami, krem wegański

Zupa porowa z ziemniakami i grzankami, krem wegański

Prosta wegańska zupa krem porowo-ziemniaczana z razowymi grzankami. Dietetyczna, bo bez śmietany czy serka topionego (często obecnego w podobnych przepisach), ale za to zabielona mlekiem owsianym. Z „serową” i wędzoną nutą.

Zupa porowa z ziemniakami i grzankami – SKŁADNIKI

  • 4 pory – biała i jasnozielona część
  • 2 ząbki czosnku
  • ¾ płaskiej łyżki tymianku
  • 600 g ziemniaków
  • co najmniej 4 szklanki bulionu warzywnego
  • 1 szklanka mleka owsianego lub ryżowego (albo bulionu)
  • ¾ łyżeczki słodkiej papryki wędzonej
  • ½ łyżeczki startej gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz biały lub czarny
  • 2–3 czubate łyżki płatków drożdżowych nieaktywnych (dla serowego smaku)
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki albo lubczyku

Zupa porowa z ziemniakami i grzankami – WYKONANIE

  1. Dużą patelnię lub garnek z nieprzywierającą powłoką rozgrzewamy, zagotowujemy 3 łyżki wody, wrzucamy pokrojone pory, zmiażdżony czosnek oraz tymianek i smażymy przez ok. 10 minut na małym ogniu.
  2. Wlewamy bulion i mleko, dodajemy obrane i pokrojone ziemniaki, paprykę wędzoną, gałkę muszkatołową, sól oraz pieprz i gotujemy przez 25 minut pod przykryciem na małym ogniu.
  3. Dodajemy płatki drożdżowe i blendujemy zupę na krem.
  4. Na koniec do zupy dodajemy natkę pietruszki lub lubczyk.

Podajemy z razowymi grzankami. Żeby je zrobić wystarczy pokroić chleb lub bułki w kostkę i podprażyć na suchej patelni z nieprzywierającą powłoką, na małym ogniu.

 Smacznego!

6 myśli na temat “Zupa porowa z ziemniakami i grzankami, krem wegański

  1. Zupa przepyszna!!! Zrobiłam wczoraj i nawet mój mąż, który dostaje gęsiej skórki na to, że coś jest wegańskie pałaszował z apetytem 🙂 Piernik pomidorowy też zrobiłam ostatnio i to jest prawdziwy hicior – przepyszne ciasto z passaty pomidorowej :)))
    Mam do Ciebie kochana dwa pytania. Czy na dobrej patelni Tefala też wyjdą takie placuszki drożdżowe z jabłkiem, chciałam dzisiaj zrobić na śniadanie, ale bałam się, że wszystko mi się poprzykleja…
    I jeszcze jedno. Czy Ty w swojej kuchni w ogóle nie używasz mleka kokosowego?
    Wiesz… chodzi mi o takie z dobrym składem: ekstrakt kokosowy 85% i woda.
    Pozdrowionka!!!

    1. Wszystko zależy od tego, czym pokryta jest taka patelnia. Kiedyś miałam np. porcelanową i do niej wszystko przywierało, używałam też teflonowych, które już były lepsze (ale niezdrowe), a teraz mam dwie kupione w TK Maxx (niestety nie wiem, czym są pokryte, ale na pewno nie teflonem) i one są rewelacyjne, nic do nich nie przywiera. Planuję jeszcze kupić i przetestować patelnię tytanową – one są ponoć “zdrowe”, bardzo trwałe i nieprzywierające. Także najlepiej jak po prostu przetestujesz swoją patelnię, najwyżej placki raz lekko nie wyjdą. 😉

      1. A co do mleka kokosowego z puszki, to faktycznie nigdy go nie używam, bo jest bardzo niezdrowe, prawie tak samo jak olej kokosowy. W ogóle nazwa “mleko” w tym przypadku jest bardzo myląca, bo po odlaniu wody mleko kokosowe to prawie sam tłuszcz, w dodatku najbardziej szkodliwy, bo nasycony.

        1. Dziękuję Tobie bardzo za odpowiedź. Przyznaje, że ja mam teflonowe patelnie, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie są zdrowe i chciałabym to zmienić.
          O tytanowych też gdzieś słyszałam. W TK Maxx są rzeczywiście rewelacyjne patelnie, musiałabym rozeznać temat 🙂
          Co do mleka kokosowego utwierdziłaś mnie, żeby go omijać jak największym łukiem, tym bardziej, że można naprawdę go zastąpić mlekiem owsianym, uwielbiam je 🙂 Tak na marginesie od dzisiaj jest promocja w Rossmannie na mleko owsiane BIO (przepyszne) i kosztuje 4,99 zł.
          A teraz będą pochwały 🙂 Dzisiaj zrobiłam curry z papryką i ciecierzycą z Twojego przepisu i to jest prawdziwa eksplozja smaku, petarda, genialny smak, powinnaś za to danie dostać nagrodę kulinarną i świat powinien o Tobie usłyszeć, serio!!!
          Genialne jest także wykonanie, nie licząc podduszenia papryki i dodania ciecierzycy, wrzuca się składniki sosu do kielicha, blenduje i danie prawie gotowe, uwielbiam takie wykonania i uwielbiam Twoje przepisy!!!
          P.S. W sobotę odbieram wreszcie z zaprzyjaźnionej zdrowej żywności książkę: Chroń i lecz swoje serce.
          Ale przyznaje, że i bez lektury tej książki przekonuje mnie Twoje podejście do kuchni, zdrowego odżywiania i może jestem monotematyczna, ale bardzo żałuję, że nie prowadzisz warsztatów kulinarnych w Poznaniu 🙂

Dodaj komentarz